Tomasz Gaj

Tomasz Gaj – z wykształcenia jest teologiem (dominikaninem) i psychologiem. Kształcenie psychoterapeutyczne rozpoczął w 2006 r. W 2009 r. ukończył szkolenie podstawowe w zakresie psychoterapii indywidualnej i grupowej w Laboratorium Psychoedukacji. Zaraz potem rozpoczął przygodę z ISTDP. Pracuje w Dominikańskim Ośrodku Formacji i Rozwoju TABGHA we Wrocławiu. Prowadzi psychoterapię indywidualną dorosłych. Prowadzi również superwizje, webinary, PreCore oraz Core Trainingi. Więcej informacji można znaleźć na stronie:
tabgha.dominikanie.pl/istdp-szkolenia/#my


I. ŚCIEŻKA ZAWODOWA

1. Co Cię popchnęło, by zawodowo zajmować się psychoterapią, w szczególności psychoterapią ISTDP?
Do zajmowania się psychoterapią popchnęła mnie… bezradność. Jako młody dominikanin spotykałem ludzi, którzy zmagali się nie tylko z problemami duchowymi, ale również mieli wiele trudności emocjonalnych wobec których byłem bezradny. To skłoniło mnie, aby szukać całościowego rozumienia ludzkiego funkcjonowania. W 2009-10 roku, zaraz po skończeniu podstawowego szkolenia psychoterapeutycznego, zaczęli przyjeżdżać do Polski pierwsi nauczyciele ISTDP. Precyzja, uporządkowanie, efektywność i głębokość doświadczenia tego podejścia zafascynowała mnie już na pierwszym spotkaniu. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Potem, jak to z miłością często bywa, do zauroczenia doszło moje zaangażowanie i konkretne wybory ścieżki zawodowej. Skończyłem PreCore, który wówczas trwał dwa lata! Potem ukończyłem trzyletni Core Training, prowadzony głównie przez Josette ten Have-de Labije i Jona Fredericksona. Naszymi nauczycielami byli również Robert Neborsky, Allan Abbass, Kees Kornelissen, Patricia Coughlin. Ta różnorodność była z jednej strony błogosławieństwem, gdyż mogłem widzieć pracę mistrzów, którzy uczyli się bezpośrednio od Habiba Davanloo, a z drugiej strony dużym wyzwaniem, gdyż jako początkujący terapeuta ISTDP musiałem sam integrować różne style pracy.

2. Pamiętasz moment, w którym poczułeś, że chcesz zostać nie tylko psychoterapeutą, ale i superwizorem w ISTDP? Co to był za moment? Dlaczego zajmujesz się superwizją ISTDP?
Po skończeniu Core Trainingu, przez wiele lat, superwizowałem się u Jona Fredericksona uczestnicząc w zaawansowanej grupie superwizyjnej w Sztokholmie. Potem udało nam się Jona zaprosić do Polski i zorganizować zaawansowaną grupę superwizyjną, która odbywała się regularnie dwa razy do roku. Sam zafascynowany ISTDP chciałem się nim dzielić i coraz szerzej propagować. Robiłem to w gronie kolegów i w środowisku mi najbliższym, ale coraz wyraźniej rodziła się we mnie chęć profesjonalnego rozszerzania tego podejścia. Po dziesięciu latach pracy w modalności ISTDP udało nam się namówić Jona na przeprowadzenie kursu nauczycielsko-superwizorskiego. Tak zacząłem prowadzić regularne Core Trainingi, PreCore Trainingi, webinary.

3. W jaki sposób teraz się rozwijasz jako psychoterapeuta i superwizor? W jakich szkoleniach brałeś udział w ostatnim czasie?
Rozwijam się przede wszystkim przez własną, regularną superwizję. Czytam sporo literatury zarówno ISTDP (odkryłem źródłowe pisma Habiba Davanloo) jak i ogólnych opracowań dotyczących psychoterapii i superwizji. Uczenie innych jest niepowtarzalną okazją, żeby samemu dogłębnie przeniknąć i zrozumieć tematy, które przekazuję innym. Uczestniczę też w konferencjach zarówno jako słuchacz jak i prelegent. W ostatnich dwóch latach brałem udział w konferencji PSIP „Relacja terapeutyczna, która leczy”, w X Międzynarodowej Psychoterapeutycznej Konferencji Szkoleniowej ISTDP „Opór Superego”. Przedstawiłem też dwa referaty: „Lęk i trauma w psychice – perspektywa podejścia ISTDP” na Konferencji Naukowej „Trauma i lęk w ciele, psychice i duchu” organizowanej przez Instytut Psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie; oraz „Ślady antropologii chrześcijańskiej w ISTDP – próba integracji” na konferencji organizowanej przez Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich.

4. Gdybyś mógł spotkać siebie z początku drogi zawodowej – terapeutycznej i superwizorskiej, jaką jedną radę byś sobie dał?
Oglądałbym więcej zapisów sesji terapeutycznych z pacjentami, z którymi wówczas pracowałem.


II. RELACJA SUPERWIZYJNA

5. Jaka jest Twoja osobista definicja „dobrej superwizji”?
Wg mnie dobra superwizja polega na tym, aby spotkać superwizanta dokładnie w tym miejscu, w którym ma problem w pracy z pacjentem i pomóc mu zrozumieć pacjenta oraz nauczyć się takich interwencji, które będą pomagały mu pójść dalej w pracy z tym pacjentem.

6. Jak wygląda Twój styl pracy w superwizji? Na co najbardziej zwracasz uwagę w relacji superwizor – superwizant?
W moim stylu pracy superwizyjnej cenię dwa wymiary: intelektualny oraz doświadczeniowy. Ważne jest, aby uczyć myślenia klinicznego, odpowiedniej psychodiagnozy oraz poprawnej konceptualizacji pacjenta. Równie ważne jest także, aby pomóc superwizantowi zrozumieć i wykorzystać jego własne uwarunkowania emocjonalne (wynikające z przeciwprzeniesienia) i nauczyć się konkretnych interwencji w pracy z pacjentem. Staram się również tworzyć taki klimat spotkania, aby sprzyjał uczeniu się, a nie ocenie.

7. Czego wymagasz od swoich superwizantów, a co oferujesz im w zamian?
Wymagam nagrania sesji terapetycznych ( lub zapisu sesji jeśli ktoś pracuje klasycznie psychodynamicznie lub integracyjnie). Oferuję próbę zrozumienia tego, co się dzieje w procesie psychoterapii, zwłaszcza w miejscach utknięcia oraz naukę nowych umiejętności (interwencji), które pozwolą wyjść z impasu. Zależy mi szczególnie, aby superwizanci mogli się uczyć w atmosferze wolnej od oceny.

8. Z jakimi trudnościami u swoich superwizantów najczęściej się spotykasz?
Najwięcej trudności sprawiają moim superwizantom pacjenci wysokooporujący z izolacją afektu. Są to często pacjenci trudni i wzbudzający najsilniejsze reakcje przeciwprzeniesieniowe.


III. MISJA

9. Z jakiego powodu angażujesz się w tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP? Na czym Ci zależy w pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia i certyfikacji w Towarzystwie?
Zależy mi szczególnie na dwóch sprawach: na propagowaniu rzetelnego obrazu ISTDP coraz szerszemu gronu terapeutów i pacjentów oraz tworzeniu środowiska skupionego wokół tego podejścia (daje to możliwość wzajemnej wymiany, wspólnego uczenia się, organizowania konferencji itd.).

10. W jaki sposób wg Ciebie nasze Towarzystwo może najlepiej odpowiedzieć na obecne potrzeby i wyzwania w polskiej psychoterapii?
Według mnie dbając o standardy psychoterapii i szkoleń, tworząc przyjazne środowisko wzajemnej wymiany i wsparcia dla psychoterapeutów oraz tworzenie rzetelnego obrazu czym jest podejście ISTDP.

11. W jakim kierunku chciałbyś, aby rozwijało się nasze Towarzystwo w ciągu najbliższych 5 lat?

Jestem wdzięczny za to jak Towarzystwo się rozwija do tej pory (dzięki obecnemu Zarządowi!). Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości uda nam się wypracować standardy certyfikacji, akredytacji szkoleń itd.


IV. ZA KULISAMI

12. Jak Ty sam dbasz o swoją higienę psychiczną i zapobiegasz wypaleniu?
Lubię różnorodność i dlatego stosuję „płodozmian” i dzielę czas mojej pracy na: psychoterapeutyczną, superwizyjną, warsztatową, szkoleniową i edukacyjną.

13. Co najbardziej inspiruje Cię poza światem psychoterapii (książki, filmy, podróże, hobby)?
Uwielbiam podróże i książki. W czasie wolnym dużo czytam. Przepadam za szybkimi spacerami i jazdą na rowerze.

14. Gdybyś nie został psychoterapeutą to kim byś był?
W moim wypadku jest odwrotnie. Najpierw zostałem dominikaninem i księdzem, a dopiero potem psychologiem i psychoterapeutą.

15. Jaką przeczytaną książkę (niekoniecznie naukową) poleciłbyś/ poleciłabyś każdemu terapeucie/terapeutce ISTDP?
Bardzo lubię polskich współczesnych autorów. W ciemno polecam książki takich pisarzy jak Jakub Małecki, Joanna Bator, Radek Rak, Jakub Żulczyk czy Agata Romaniuk.

Dziękujemy! 😊