Dr med. Renata Komorowska-Pietrzykowska

Dr med. Renata Komorowska-Pietrzykowska – specjalista psychiatra, specjalista psychiatra dzieci i młodzieży, certyfikowany psychoterapeuta Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, certyfikowany psychoterapeuta EAP, certyfikowany nauczyciel i superwizor IEDTA. Przez ponad 25 lat lat pracowała w Klinice Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, gdzie jako starszy wykładowca i zastępca kierownika Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży prowadziła badania naukowe i kształciła kolejne pokolenia lekarzy. Obecnie prowadzi praktykę prywatną w Centrum Terapii JaKto w Poznaniu.

Ukończyła szkolenie Pre-Core a następnie Core Training ISTDP w Laboratorium Psychoedukacji ucząc się bezpośrednio od Josette ten Have-de Labije, Jona Fredericksona, Allana Abbassa, Roberta Neborsky’ego, Ferruccia Osimo i Keesa Cornelissena. Od 2014 roku pogłębia kwalifikacje w ramach Advanced Core Training w Berlinie pod kierunkiem Josette ten Have de Labije.
Prowadzi terapię indywidualną w podejściu ISTDP. Razem z Elżbietą Brodowską prowadzi szkolenia pre core, core training i advanced core training, superwizje indywidualne ISTDP. Praktykuje również jako lekarz psychiatra i psychiatra dzieci i młodzieży. Więcej na stronie www.jakto.com.pl. Informacje o szkoleniach www.zdrowapsychika.pl/szkolenia/


I. ŚCIEŻKA ZAWODOWA


1. Co Cię popchnęło, by zawodowo zajmować się psychoterapią, w szczególności psychoterapią ISTDP?

W psychoterapii pociągała mnie perspektywa przygody związanej z niekończącym się eksplorowaniem tematu: jak działa ludzka psychika? Ciekawość poznawcza połączona ze świadomością, że za zakrętem będzie zawsze coś nowego. Lubię podróże, lubię odkrywać nowe miejsca, znaczenia, doświadczać świata z różnych zmieniających się perspektyw. Taką zawodową poznawczą i emocjonalną przygodą i podróżą jest dla mnie psychoterapia.

Moje pierwsze kontakty z psychoterapią związane były z wyborem psychiatrii i psychiatrii dzieci i młodzieży jako specjalizacji medycznej. Decyzja o podjęciu 4 letniego szkolenia z psychoterapii zakończonego uzyskaniem certyfikatu psychoterapeuty wynikała z pragnienia poszerzenia moich kompetencji psychiatry. Chciałam jako lekarz lepiej rozumieć moich pacjentów i pomagać im nie ograniczając się do perspektywy ściśle biologicznej. Początkowo nie planowałam prowadzenia praktyki stricte psychoterapeutycznej, ponieważ żadne z podejść poznanych podczas szkolenia nie zaspokajało w pełni mojego pragnienia łączenia głębokiego rozumienia procesów wewnątrzpsychicznych z praktyką kliniczną.

Przełomem stało się uczestnictwo w serii warsztatów prowadzonych przez mistrzów ISTDP, m.in. Josette ten Have de Labije i Jona Fridricsona, zaproszonych przez Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie. ISTDP okazało się spełnieniem moich marzeń o teorii łączącej myślenie psychodynamiczne z wiedzą neurobiologiczną i przede wszystkim o przełożeniu tego teoretycznego myślenia na ustrukturyzowaną pracę – precyzyjną diagnozę reakcji pacjenta z minuty na minutę i świadomie stosowane interwencje terapeutyczne. W ISTDP urzekła mnie naukowa uczciwość, sposób budowania przymierza roboczego, w którym terapeuta łączy bycie ekspertem z pozycją aktywnego partnera, doświadczanie niezwykłej intymności zarówno z pacjentami jak i kolegami terapeutami w procesie uczenia i praktykowania tego podejścia.

2. Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że chcesz zostać nie tylko psychoterapeutką, ale i superwizorką w ISTDP? Co to był za moment? Dlaczego zajmujesz się superwizją ISTDP?
Ten moment przyszedł po kilku latach asystowania Josette ten Have de Labije w prowadzonych przez nią międzynarodowych szkoleniach core training w Berlinie. Lubię się uczyć i lubię uczyć innych. Przez wiele lat byłam pracownikiem naukowym i nauczycielem akademickim. Stając się superwizorem ISTDP wróciłam do przyjemności jaką zawsze dawało mi towarzyszenie innym w ich rozwoju. W ISTDP przekazywanie wiedzy i doświadczenia, również superwizorskiego, odbywa się w w małych, kameralnych grupach, w bezpośredniej, bliskiej relacji ucznia i nauczyciela, którego wiedza staje się pewnego rodzaju depozytem. Kiedy patrzę wstecz na decyzje o podejmowaniu kolejnych kroków w drodze do zostania superwizorem ISTDP, zawsze widzę obok siebie Elżbietę Brodowską. Pamiętam nasze rozmowy w Berlinie, stopniowo wyłaniające się w nich pragnienia, a nawet pewnego rodzaju poczucie powinności, aby przekazywać dalej unikatową wiedzę i doświadczenie którymi zostałyśmy obdarowane. Towarzystwo Elżbiety, jej wsparcie, przyjemność ze wspólnych działań i dzielenia tych samych wartości były dla mnie dodatkowym, ważnym motywatorem do podejmowania kolejnych wyzwań, również decyzji o zostaniu superwizorem ISTDP.

3. W jaki sposób teraz się rozwijasz jako psychoterapeutka i superwizorka? W jakich szkoleniach brałaś udział w ostatnim czasie?
Od kilkunastu lat uczestniczę w zaawansowanych superwizjach ISTDP prowadzonych przez Josette ten Have de Labije w różnych międzynarodowych grupach. Brałam udział w kilku szkoleniach masterclass m.in w RPA i Tajlandii, seminariach i warsztatach organizowanych przez Josette w Polsce i w Portugalii, w tym roku bardzo ciekawy warsztat dotyczył np. terapii par w ISTDP. Razem z Elżbietą Brodowską rozwijam się propagując rzetelną wiedzę na temat ISTDP w środowisku polskich psychoterapeutów – w tym roku miałyśmy przyjemność bycia prelegentkami na konferencji w Łodzi i w Gdańsku, czerpiąc jednocześnie z wiedzy i doświadczenia pozostałych prowadzących. Inspiruję się również obserwując prace innych niż Josette mistrzów ISTDP np. podczas międzynarodowych konferencji organizowanych przez IEDTA – w tym roku takie spotkanie odbędzie się w Dubrowniku. Nieocenioną okazją do dalszego rozwoju jest dla mnie każde szkolenie core trainingowe, które prowadzę razem z Elżbietą. Uczymy się od siebie nawzajem, analizując kolejne przypadki pacjentów i trudności superwizantów, czerpiąc nie tylko ze wspólnych zasobów ISTDP – owskiej teorii i praktyki ale również z naszych różnych backgroundów.

4. Gdybyś mogła spotkać siebie z początku drogi zawodowej – terapeutycznej i superwizorskiej, jaką jedną radę byś sobie dała?
Trudno taką radę ująć w jednym zdaniu. Powiedziałabym sobie: Twoim największym zasobem nie jest wszechwiedza, ale twoja autentyczna, ludzka obecność. Pielęgnuj przyjemność z towarzyszenia pacjentom i superwizantom w ich drodze. Zaakceptuj fakt, że będziesz popełniać błędy, doświadczać zagubienia lub bezradności – to nie świadczy o braku kompetencji, ale o twojej ludzkiej kondycji. Dopiero gdy uznasz swoją realność i zdejmiesz z siebie ciężar presji otworzysz się na prawdziwą naukę i bliskość z pacjentami i superwizantami.


II. RELACJA SUPERWIZYJNA

5. Jaka jest Twoja osobista definicja „dobrej superwizji”?
Dobra superwizja ISTDP to proces, który podobnie jak sama psychoterapia, opiera się na głębokiej, autentycznej trosce o superwizanta i jego pacjenta. Jej fundamentem jest emocjonalne bezpieczeństwo superwizanta, to warunek konieczny dla jego otwartości na konstruktywną krytykę. Dobry superwizor z pełną życzliwością zauważa i wzmacnia to, co superwizant robi dobrze. Zachowuje jednocześnie odwagę do współczującej, lecz radykalnie szczerej konfrontacji zarówno z technicznymi błędami jak i destrukcyjnymi obronami sabotującymi rozwój terapeuty i jego przyjemność ze skutecznej pomocy pacjentowi. Dobry superwizor przekazuje terapeucie nawet najtrudniejszą prawdę w sposób klarowny i pozbawiony oceny, zawsze wskazując jasną, bezpieczną i zachęcającą drogę do naprawy błędów.

6. Jak wygląda Twój styl pracy w superwizji? Na co najbardziej zwracasz uwagę w relacji superwizor – superwizant?
W mojej pracy superwizyjnej kluczowe jest dla mnie stworzenie przestrzeni wolnej od paraliżującego dla superwizanta poczucia bycia egzaminowanym. W superwizji, podobnie jak w terapii ISTDP ważne jest dla mnie partnerstwo i przyjemność ze wspólnej pracy. Zależy mi na łączeniu swobodnej atmosfery z poważnym zaangażowaniem w proces superwizyjny. Nie oczekuję ślepego podążania za moimi wskazówkami, ale prawdziwego zrozumienia procesu, cenię odwagę zadawania pytań, staram się używać możliwie prostego, precyzyjnego języka, modelować alternatywne sposoby myślenia i interweniowania. Zapraszam do intymności, dzielenia się subiektywnym odbiorem pacjenta przez terapeutę i bezpiecznego eksplorowania reakcji przeciwprzeniesieniowych.

7. Czego wymagasz od swoich superwizantów, a co oferujesz im w zamian?
Uczciwość i zaangażowanie za uczciwość i zaangażowanie.

8. Z jakimi trudnościami u swoich superwizantów najczęściej się spotykasz?
Dużym wyzwaniem dla terapeutów pracujących wcześniej w innych podejściach terapeutycznych jest sfokusowanie uwagi terapeuty a w konsekwencji jego pacjenta na konkretnych reakcjach pacjenta widocznych w danym momencie sesji i dopasowanie precyzyjnej interwencji do wybranego aspektu funkcjonowania pacjenta widocznego tu i teraz. Wymaga to dużej uważności nie tylko na to co pacjent mówi, ale również na to jak mówi, jakie manifestacje uczuć, lęku lub obron mamy przed oczami, jakie reakcje terapeuta obserwuje u siebie. Na początku praktykowania ISTDP terapeuci często maja problem w rozumieniu jak ich własne reakcje przeciwprzeniesieniowe blokują proces terapii. Ilustracją może być opór większości terapeutów przed zajmowaniem aktywnej pozycji wobec samoniszczących obron pacjenta. Ta trudność wynika nie tylko z ugruntowanych nawyków pasywnego podążania za pacjentem, bycia terapeutą „pełnym zrozumienia i akceptacji” również wtedy gdy na naszych oczach pacjent sabotuje własne pragnienia dostania od terapeuty pomocy. Gdy terapeuta „nie widzi” obron pacjenta lub nie śmie zająć wobec nich stanowiska kluczowe i często trudne jest zrozumienie własnych blokad terapeuty przed intymnością z pacjentem i jego odwaga zmierzenia się z własnym patologicznym superego i bolesnymi uczuciami.


III. MISJA

9. Z jakiego powodu angażujesz się w tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP? Na czym Ci zależy w pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia i certyfikacji w Towarzystwie?

W Polskim Towarzystwie Psychoterapii ISTDP spotykają się terapeuci, którzy uczyli się od różnych mistrzów, uczniów Davanloo lub ich kontynuatorów. Cenię sobie dialog, możliwość wymiany i budowania szacunku dla różnic i odmiennych stylów pracy. W pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia zależy mi na połączeniu troski o jakość z zadbaniem o realne możliwości kształcenia i praktykowania ISTDP, tak aby stawiane wymagania były możliwe do osiągniecia.

10. W jaki sposób wg Ciebie nasze Towarzystwo może najlepiej odpowiedzieć na obecne potrzeby i wyzwania w polskiej psychoterapii?
Towarzystwo może przede wszystkim dbać o jakość kształcenia i przestrzegania standardów pracy terapeutów ISTDP. Jednocześnie ważne jest aby zabierało głos w trudnej ogólnopolskiej dyskusji dotyczącej uregulowań ustawowych zawodu psychoterapeuty.

11. W jakim kierunku chciałabyś, aby rozwijało się nasze Towarzystwo w ciągu najbliższych 5 lat?
Chciałabym aby Towarzystwo przyczyniało się do tego aby ISTDP stało się bardziej rozpoznawalną i lepiej rozumianą modalnością w psychoterapii. Cieszyłabym się również, gdyby w ciągu najbliższych 5 lat pojawiały się kolejne, wspierane przez Towarzystwo możliwości uczenia się tej modalności od samego początku edukacji nowych adeptów psychoterapii.


IV. ZA KULISAMI

12. Jak Ty sama dbasz o swoją higienę psychiczną i zapobiegasz wypaleniu?
Korzystam z każdej okazji do spotkań, wzajemnego wsparcia i wymiany doświadczeń w gronie terapeutów ISTDP. Te spotkania z reguły oprócz aspektów profesjonalnych pozwalają poznać się z bardziej osobistej strony podczas wspólnych podróży, kolacji, zabawy. Poza tym: przyroda, pies, przyjaciele, hamak.

13. Co najbardziej inspiruje Cię poza światem psychoterapii (książki, filmy, podróże, hobby)?
Lubię podróżować razem z moim mężem poza utartymi szlakami, często z namiotem, według własnego, czasem z dnia na dzień zmienianego planu. Regularnie, co 2 tygodnie od 15 lat spotykam się z moimi kilkoma przyjaciółkami w ramach stworzonego przez nas klubu czytelniczego „Pod pretekstem” – pozwala mi to nie tylko podtrzymać zwyczaj regularnego czytania bardzo różnych książek, ale przede wszystkim pod pretekstem dyskusji o lekturze po prostu spotkać się i pobyć ze sobą rozmawiając o życiu, filmach, podróżach, codzienności…

14. Gdybyś nie została psychoterapeutką, to kim byś była?
Gdybym nie była terapeutką i lekarzem myślę, że mogłabym pracować jako menedżer projektów. Gdy zaczynałam moją pracę zawodową w czasach PRLu nie było chyba jeszcze takiego zawodu. Planowanie, organizowanie, kontakty z ludźmi różnych profesji, projekty, które mają swój początek i koniec (obszar dowolny, byle miały jakiś sens) – to mogło by mi się podobać.

15. Jaką przeczytaną książkę (niekoniecznie naukową) poleciłabyś każdemu terapeucie/terapeutce ISTDP?
Nie mam jednej, szczególnej lektury do polecenia. Gdy myślę o książkach dla terapeuty, przychodzą mi do głowy książki pięknie opisujące złożone relacje dziecka z matką lub ojcem. Mnie zachwyciły: Wiesław Myśliwski „Nagi sad”; Romain Gary „Obietnica poranka”; Tatiana Tibuleac „Lato gdy mama miała zielone oczy”.

Dziękujemy! 😊