Dr Martyna Goryniak
jest psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą i trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego a także superwizorem PTP ISTDP. Ukończyła podstawowe szkolenie z zakresu psychoterapii psychodynamicznej w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, a także całościowe szkolenie z zakresu ISTDP (Intensywnej Krótkoterminowej Psychoterapii Dynamicznej) u Josette ten Have-de Labije i Jona Fredericksona. Ukończyła także trzyletni kurs nauczycielski w ISTDP Institute w Waszyngtonie i jest nauczycielem oraz superwizorem tego podejścia. Od ponad dwudziestu lat pracuje z pacjentami prowadząc psychoterapię indywidualną i grupową, warsztaty, treningi i zaawansowaną superwizję. Prowadzi szkolenia Precore i Core Trainig przygotowujące terapeutów do pracy z pacjentami. Od 2016 r., wspólnie z Anną Dawidziuk-Łęczycką, prowadzi Pracownię Psychoterapii i Treningu ISTDP Horyzonty. Więcej na stronie: https://www.istdp-terapia.pl/
I. ŚCIEŻKA ZAWODOWA
1. Co Cię popchnęło, by zawodowo zajmować się psychoterapią, w szczególności psychoterapią ISTDP?
Zainteresowanie człowiekiem i jego wewnętrznym światem. Świadomość, że problemy życia wewnętrznego mogą być tak samo dojmujące i stanowić źródło cierpienia w podobny sposób jak problemy somatyczne. Mój sposób myślenia o człowieku jest bardzo holistyczny. Myślę, że nie ma tak naprawdę granicy pomiędzy zdrowiem psychicznym a zdrowiem somatycznym i cieszę się, że prowadząc psychoterapię mogę wspierać moich pacjentów w pełnym korzystaniu z ich życiowego potencjału i zmniejszyć cierpienie, którego można uniknąć. Jeżeli chodzi o terapię ISTDP fascynujące jest dla mnie w niej to, że jest to praca oparta na bieżącym emocjonalnym doświadczeniu i przez to ona jest naprawdę transformującą siłą w życiu pacjentów.
2. Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że chcesz zostać nie tylko psychoterapeutką, ale i superwizorką w ISTDP? Co to był za moment? Dlaczego zajmujesz się superwizją ISTDP?
Ten moment jest już dla mnie bardzo odległy i też moja motywacja do wykonywania tej pracy wiele razy już ulegała zmianie od tamtej chwili. Myślę, że jest to dość złożone pytanie. W tej chwili superwizowanie i szkolenie psychoterapeutów jest dla mnie największym zawodowym wyzwaniem. Towarzyszy mi takie myślenie, że praca psychoterapeuty jest bardzo często samotna. Sama tego wielokrotnie doświadczałam. W gabinecie psychoterapeuta jest pacjentem sam i bez względu na wszystko musi reagować na bieżąco na każde wyzwanie, które się w relacji z pacjentem pojawia. Superwizja trochę pozwala zmniejszyć tą samotność i podzielić ją z innymi. Jest to okazja do budowania wspólnoty, która może rozwijać i uczyć. To ma nie tylko ogromne, regulujące znaczenie dla dobrostanu terapeuty i pozwala dbać o jakość pracy, ale także pozwala terapeucie rozwijać się wewnętrznie oraz pozwala mu w pełni korzystać z potencjału jaki ma. Mam ogromną wiarę w moc i znaczenie doświadczenia grupowego i wiem, że dobrze prowadzona grupa superwizyjna może być ogromnie pomocna dla terapeuty.
3. W jaki sposób teraz się rozwijasz jako psychoterapeutka i superwizorka? W jakich szkoleniach brałaś udział w ostatnim czasie?
Stale uczę się i rozwijam. Uczę się w dwóch grupach superwizyjnych – Allana Abbassa i Johna Fredricksona. Ale w tej chwili najwięcej uczę się od moich superwizantów i podczas prowadzenia Core Trainingów. Uczę się stale od moich pacjentów. Uczę się poprzez zadawanie inspirujących i będących wyzwaniem pytań i dzielenie się refleksją nad nimi z innymi, a także słuchanie jak inni radzą sobie z podobnymi do moich wyzwaniami w gabinecie. Nasz zespół w Horyzontach ma stałą, odbywającą raz w miesiącu superwizję, z której wszyscy korzystamy.
4. Gdybyś mogła spotkać siebie z początku drogi zawodowej – terapeutycznej i superwizorskiej, jaką jedną radę byś sobie dała?
Ucz się utrzymywania uwagi jednocześnie na pacjencie i na sobie. Nie pomijaj w tym doświadczeniu siebie. A także naucz jak najszybciej w odpowiedni sposób dbać o siebie w tej pracy, która jest bardzo fascynująca, ale równocześnie bardzo wymagająca.
II. RELACJA SUPERWIZYJNA
5. Jaka jest Twoja osobista definicja „dobrej superwizji”?
Dobra superwizja buduje poczucie kompetencji terapeuty. Poszerza jego zdolności rozumienia i widzenia trudności, ale także tolerowania uczuć jakie pojawiają się w reakcji na nie. Restrukturyzuje obrony, które stoją na przeszkodzie skutecznego korzystaniu z narzędzi i technik, którymi dysponuje terapeuta i daje poczucie wsparcia.
6. Jak wygląda Twój styl pracy w superwizji? Na co najbardziej zwracasz uwagę w relacji superwizor – superwizant?
Najbardziej cenię sobie pracę z moją grupą superwizyjną. Wydaje mi się, że jest ogromna wartość w tym, że wspólnie pochylamy się nad trudnościami jakie mamy w pracy z pacjentami i dzielimy się rozumieniem tego co się dzieje, naszymi spostrzeżeniami i pomysłami na to jak interweniować. Nie tylko ja to robię – robą to wszyscy uczestnicy tego procesu. Mój styl pracy polega na zbudowaniu grupy i wytworzeniu doświadczenia, w którym jest wystarczająco dużo wyzwań, ale też poczucia bezpieczeństwa, by móc grupowo zastanawiać się nad tym, jak optymalnie udzielić pomocy pacjentowi. Staram się doceniać terapeutę za to, co robi skutecznie i co jest pomocne dla pacjenta, a jednocześnie dzięki temu sposobowi pracy jako grupa możemy poszukać innych dróg i rozwiązań.
Doświadczenie w superwizji, aby było skuteczne, musi być sfocusowane i zorganizowane, podobnie jak doświadczenie w terapii. Musi mieć jasno sprecyzowany cel, ale jednocześnie musi być oparte na prawdziwej relacji i więzi oraz zawierać w sobie element doświadczenia emocjonalnego. Oczywiście musi być oparte na prawdzie, bo tylko wtedy ma sens. Podczas superwizji uczymy się i rozwijamy wspólnie. Superwizja nie jest tylko o dostarczaniu wiedzy i umiejętności, ale po prostu przebudowuje wewnętrzne system obron terapeuty w taki sposób, żeby w większym stopniu był w stanie korzystać ze swoich wewnętrznych zasobów oraz z wiedzy, którą posiada. Z doświadczeń własnych i też terapeutów, których mam w superwizji wiem, że często granice tego, co jesteśmy w stanie zrobić w gabinecie terapeutycznym, nie są wyznaczane przez wiedzę, czy nawet umiejętności, ale przez zdolność do regulowania własnego doświadczania emocjonalnego i zdolność do wyjścia poza system własnych obron. Także dobra superwizja jest po prostu doświadczeniem rozwojowym. A nie tylko edukacyjnym.
7. Czego wymagasz od swoich superwizantów, a co oferujesz im w zamian?
Na pewno wymagam i to jest szczególnie ważne w superwizji ISTDP, żeby superwizanci byli przygotowani to znaczy gotowi do pokazania swojej pracy w postaci filmowego zapisu sesji i również mieli skonkretyzowane pytania. Na pewno wymagam otwartości i gotowość do dzielenia się trudnościami. Staram się stworzyć bezpieczne warunki do słuchania i przyjmowania.
8. Z jakimi trudnościami u swoich superwizantów najczęściej się spotykasz?
Mam to szczęście, że pracuję z bardzo zaangażowanymi i zmotywowanymi superwizantami. Otwartymi i gotowymi się uczyć. Wydaje mi się, że problemy, z którymi się stykam, to są takie problemy, przez które sama przechodziłam i często też przechodzę jako terapeuta, więc traktuję je po prostu jako naturalny element procesu naszego procesu wspólnego uczenia.
III. MISJA
9. Z jakiego powodu angażujesz się w tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP? Na czym Ci zależy w pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia i certyfikacji w Towarzystwie?
W tej chwili angażuje się przede wszystkim w działania komisji etycznej, której jestem wiceprzewodniczącą. A także w pracę nad standardami szkolenia i certyfikacji psychoterapeutów. Wydaje mi się, że to są bardzo ważne działania, bo wyznaczają ścieżkę rozwoju dla początkujących w tym zawodzie psychoterapeutów ISTDP.
10. W jaki sposób wg Ciebie nasze Towarzystwo może najlepiej odpowiedzieć na obecne potrzeby i wyzwania w polskiej psychoterapii?
Myślę, że przede wszystkim ważne jest by propagować podejście, które jest oparte na doświadczeniu emocjonalnymi i ustrukturyzowane oraz jest źródłem rzeczywistej zmiany. Wydaje mi się bardzo ważne, żebyśmy w tej sprawie zaczęli badać psychoterapię i sprawdzać, do jakich rezultatów prowadzi to, co robimy. I to zarówno w perspektywie bezpośredniego doświadczenia pacjenta, który w tym momencie kończy proces terapeutyczny, ale także w perspektywie długoterminowej. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne, żebyśmy rozpoczęli wspólną dyskusję na temat tego, czym jest poprawa w psychoterapii, jeżeli odejdziemy od trzymania się wyłącznie kryteriów objawowych.
11. W jakim kierunku chciałabyś, aby rozwijało się nasze Towarzystwo w ciągu najbliższych 5 lat?
To co z mojej perspektywy jest teraz najistotniejszym zadaniem to popularyzacja ISTDP wśród terapeutów pracujących w innych podejściach psychoterapeutycznych, tak by nasze myślenie o psychoterapii stało się częścią dialogu całego środowiska psychoterapeutów. Do tego jest potrzebna jest postawa otwartości i szacunku wobec doświadczeń, sposobu pracy terapeutów, posługujących się innymi metodami oraz gotowość do dzielenia się naszym doświadczeniem i unikalnymi metodami, które zapewniają skuteczność w naszej pracy. Wiele z nich zwiększy skuteczność i znajdzie zastosowanie w każdym podejściu terapeutycznym.
Ważna jest także gotowość do uczenia się od nich i otwarty dialog na temat tego jakie ryzyka wiążą się z terapią ISTDP i jakie to podejście ma ograniczenia oraz w jaki sposób je pokonujemy pozwalając tej metodzie pracy się rozwijać. Wydaje mi się, że dialog w środowisku psychoterapeutycznym dotyczący tego, w jaki sposób skutecznie pomagać pacjentom i w jaki sposób wykorzystać oferowane przez różne podejścia narzędzia terapeutyczne, żeby w skuteczny sposób pomagać, to jest w tej chwili najważniejsze zadanie. My jesteśmy w momencie, w którym rozmowa na temat miejsca psychoterapii jest bardzo ważną częścią dialogu społecznego i mnie bardzo zależałoby na tym, żeby nasz głos stał się częścią tego dialogu.
IV. ZA KULISAMI
12. Jak Ty sama dbasz o swoją higienę psychiczną i zapobiegasz wypaleniu?
Przede wszystkim ważne są dla mnie relacje z bliskimi ludźmi. Niektóre z nich trwają w moim życiu więcej niż 30 lat. Wsparcie moich przyjaciół, relacje z nimi to jest coś, co mnie buduje. I jednocześnie już od dość dawna zostawiam w moim kalendarzu dość dużo czasu na krótsze i dłuższe podróże. Bardzo mnie interesuje sposób jak w miejscach które odwiedzam buduje się zdrowe relacje społeczne. Obserwuję to, czerpię z tego i uczę się.
13. Co najbardziej inspiruje Cię poza światem psychoterapii (książki, filmy, podróże, hobby)?
Jako właścicielka dwóch psów spędzam bardzo dużo czasu w lesie. Natura i kontakt z nią to są dla mnie fundamentalne doświadczenia. Oprócz podróżowania potrzebuję kontaktu ze sztuką i zapewniam sobie go dużo. Sztuka ma według mnie terapeutyczną i transformującą moc.
14. Gdybyś nie została psychoterapeutką, to kim byś była?
Zanim zdecydowałam, że zostanę psychoterapeutką, planowałam być historykiem sztuki i przygotowywałam się do tego przez pewien czas. To pozostało dla mnie w dalszym ciągu ważne. Kiedy podróżuję i zwiedzam, ludzie, natura i muzea to jest to, co koncentruje moją uwagę. Wydaje mi się, że w naszym zawodzie trzeba mieć bardzo dużą przestrzeń życia osobistego i duchowego, która równoważy wysiłek i zaangażowanie w pracę terapeutyczną.
15. Jaką przeczytaną książkę (niekoniecznie naukową) poleciłabyś każdemu terapeucie/terapeutce ISTDP?
Lubię literaturę, która pozwala zanurzyć się w języku i która opisuje wewnętrzny świat człowieka. Ja wychowywałam się na książkach Wiesława Myśliwskiego, Olgi Tokarczuk, Szczepana Twardocha. Myślę, że poeci i pisarze często bardziej dogłębnie są w stanie zrozumieć i opisać wewnętrzne doświadczenie człowieka niż my i możemy się wiele od nich nauczyć.
Dziękujemy! 😊
