Beata Załoga
– lek. psychiatra, pierwsza w Polsce nauczycielka i superwizorka metody ISTDP, rekomendowana przez Jona Fredericksona i ISTDP Institute w Waszyngtonie. Od ponad 12 lat prowadzi superwizje i szkoli psychoterapeutów z Polski, Chorwacji, Słowacji, Portugalii, Szwecji, Danii i Wielkiej Brytanii. Certyfikowana psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii, z ponad 20-letnim doświadczeniem klinicznym. Założycielka Studium ISTDP w Warszawie, którego program powstał we współpracy z Jonem Fredericksonem
i opiera się na jej wieloletniej praktyce psychoterapeutki, nauczycielki i superwizorki.
W Studium prowadzi szkolenia przygotowujące do pracy w nurcie ISTDP (Pre-core i Core Training), zaawansowane szkolenia (Post-core) oraz superwizje indywidualne i grupowe. Redaktorka merytoryczna książki Jona Fredericksona „Współtworzenie bezpieczeństwa. Leczenie pacjenta z kruchą strukturą charakteru” oraz współautorka rozdziału o ISTDP w podręczniku akademickim „Psychoterapia. Szkoły i metody”. Przez dwie kadencje była przewodniczącą Sekcji ISTDP przy Polskim Stowarzyszeniu Integracji Psychoterapii, a obecnie zasiada w zarządzie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP. Więcej na stronie: www.studiumistdp.pl.
I. ŚCIEŻKA ZAWODOWA
1. Co Cię popchnęło, by zawodowo zajmować się psychoterapią, w szczególności psychoterapią ISTDP?
Od zawsze interesowało mnie funkcjonowanie ludzkiego organizmu i bogactwo procesów fizycznych i psychicznych, które są ze sobą powiązane. Dlatego wybrałam studia medyczne, a później psychiatrię. Już na początku studiów koleżanka namówiła mnie na udział w treningu interpersonalnym prowadzonym przez Wojciecha Eichelbergera w Laboratorium Psychoedukacji. Było to dla mnie niezwykle pomocne i rozwijające doświadczenie, które wzbogaciło moje spojrzenie na siebie i innych. Tak zaczęła się moja fascynacja psychoterapią, która może być tak pomocna w tworzeniu lepszego życia i relacji między ludźmi. Rozpoczęłam szkolenie w Laboratorium Psychoedukacji. Tam
i podczas kolejnych szkoleń psychoterapeutycznych poznawałam różne podejścia, a moja fascynacja psychoterapią coraz bardziej rosła. Z czasem moje zainteresowania skierowały się w stronę teorii psychoanalitycznej, którą chciałam głębiej poznać. Ukończyłam Szkołę Psychoterapii Analitycznej i w tym podejściu uzyskałam certyfikat psychoterapeuty. Wtedy zetknęłam się z ISTDP, początkowo jako tłumaczka szkoleń prowadzonych przez zagranicznych nauczycieli. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z pracą Jona Fredericksona. Dostałam transkrypcję jego sesji, zawierającą bardzo szczegółową analizę tego, co terapeuta robi w kolejnych momentach sesji i dlaczego. Miałam poczucie, że po raz pierwszy oglądam proces psychoterapii w znacznie wyższej rozdzielczości niż w dotychczasowym szkoleniu. Później prezentowane było nagranie video sesji i mogłam zobaczyć, jak Frederickson analizuje nie tylko słowne reakcje pacjenta, ale również sygnały płynące z jego ciała w odpowiedzi na interwencje terapeuty. Na tej podstawie precyzyjnie dobierał kolejną interwencję. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Bardzo imponujące były też widoczne na nagraniach zmiany, które pojawiały się w pacjencie już w ciągu pierwszych kilku godzin pracy. Pomyślałam wtedy, że chcę się nauczyć takiego sposobu pracy.
2. Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że chcesz zostać nie tylko psychoterapeutką, ale i superwizorką w ISTDP? Co to był za moment? Dlaczego zajmujesz się superwizją ISTDP?
Pod koniec mojego podstawowego szkolenia ISTDP, czyli Core Trainingu, Jon Frederickson zaprosił mnie do udziału w kursie nauczycielsko-superwizorskim, który rozpoczynał wtedy w Norwegii. Było to dla mnie kolejne „mind-blowing” doświadczenie. Uczyliśmy się w międzynarodowym gronie, a forma prowadzonego przez Jona szkolenia była zupełnie inna od tej, do której byłam wcześniej przyzwyczajona. Nie polegała głównie na słuchaniu wykładów i dyskusji. W dużej mierze opierała się na wcielaniu się w rolę nauczyciela, podczas gdy pozostali uczestnicy odgrywali trudnych superwizantów, zadawali pytania, kwestionowali przedstawiane idee i stawiali nauczyciela wobec różnych wyzwań. To doświadczenie siłą rzeczy znacząco pogłębiło moje rozumienie ISTDP, a także dodało mi pewności siebie i zapału do przekazywania tej wiedzy dalej. Metody dydaktyczne Fredericksona i jego pasja do rozwijania coraz bardziej skutecznych sposobów uczenia psychoterapii zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Pokazywał formę nauczania, która bardzo angażuje kursantów, jest praktyczna i oparta na doświadczeniu. Zrozumiałam wtedy, że uczenie psychoterapii może być równie twórcze i fascynujące jak sama psychoterapia. To doświadczenie zmotywowało mnie, by założyć Studium ISTDP, w ramach którego mogę dzielić się z kolejnymi grupami psychoterapeutów modelem psychoterapii, który tak mnie zachwycił i wykorzystywać poznane metody dydaktyczne.
3. W jaki sposób teraz się rozwijasz jako psychoterapeutka i superwizorka? W jakich szkoleniach brałaś udział w ostatnim czasie?
Nadal regularnie superwizuję swoją pracę terapeutyczną u różnych superwizorów – Jona Fredericksona, Allana Abbasa i Joela Towna. U Jona regularnie superwizuję również prowadzone przeze mnie superwizje, dbając o to, by spełniały standardy ISTDP Institute w Waszyngtonie. Regularnie uczestniczę też w prezentacjach klinicznych i dyskusjach prowadzonych przez tych i innych międzynarodowych nauczycieli i superwizorów. W ostatnim roku szczególnie inspirujące były dla mnie wykłady i prezentacje Jody Clarka o pracy w przeniesieniu oraz Jona Andersa Lieda o konceptualizacji przypadku. Wcześniej nie znałam pracy tych nauczycieli.
4. Gdybyś mogła spotkać siebie z początku drogi zawodowej – terapeutycznej i superwizorskiej, jaką jedną radę byś sobie dała?
Poznawaj różne modele psychoterapii i ucz się od różnych nauczycieli. Znajdź to, z czym poczujesz się jak w domu. Chyba udało mi się za tą radą podążyć 😊
II. RELACJA SUPERWIZYJNA
5. Jaka jest Twoja osobista definicja „dobrej superwizji”?
Dobra superwizja to dla mnie taka, która pomaga terapeucie lepiej rozumieć pacjenta i to, co dzieje się w procesie terapeutycznym, a dzięki temu podejmować bardziej trafne i skuteczne interwencje. Jednocześnie powinna rozwijać jego zdolność do samodzielnego myślenia klinicznego, tak aby z czasem coraz lepiej radził sobie z kolejnymi pacjentami. Bardzo ważne jest dla mnie również to, żeby superwizja dawała terapeucie poczucie wsparcia i bezpieczeństwa. Taka atmosfera pozwala nie tylko lepiej przyswajać i integrować nową wiedzę, ale również odważyć się na zgłębianie własnych trudności i ograniczeń, które ujawniają się w pracy z konkretnym pacjentem.
6. Jak wygląda Twój styl pracy w superwizji? Na co najbardziej zwracasz uwagę w relacji superwizor – superwizant?
Mój styl superwizowania jest w dużej mierze inspirowany podejściem Jona Fredericksona i jego rozumieniem klinicznego myślenia. Lubię posługiwać się pytaniami, które zachęcają superwizanta do samodzielnego myślenia, korzystania z dotychczas nabytej wiedzy, formułowania własnych hipotez i dochodzenia do wglądów. Nie spieszę się z udzielaniem gotowych odpowiedzi. Sposób, w jaki superwizant odpowiada na moje pytania, pokazuje mi, co już wie i rozumie, a gdzie potrzebuje dodatkowych informacji i umiejętności technicznych. Wtedy staram się wnosić potrzebną wiedzę i nowe sposoby pracy oraz pomagać mu stopniowo je rozumieć, przyswajać i integrować z własnym warsztatem terapeutycznym. Dużo uwagi poświęcam temu, co dzieje się w terapeucie w kontakcie z pacjentem. Pomagam przyglądać się własnym reakcjom i wykorzystywać je do lepszego rozumienia pacjenta i wzorca relacyjnego, w który nieświadomie z nim wchodzi. Takie rozumienie często przynosi terapeutom ulgę i przywraca im swobodę myślenia i działania. Szczególnie wartościowa wydaje mi się grupowa forma superwizji, którą bardzo lubię prowadzić. Staram się tworzyć atmosferę empatii, bezpieczeństwa i wzajemnego wsparcia, która sprzyja wspólnemu angażowaniu się w rozumienie prezentowanych przypadków i poszukiwaniu najbardziej pomocnych dla pacjenta strategii dalszej pracy. Praca terapeuty w gabinecie jest w dużej mierze samotna, dlatego grupa superwizyjna może stać się nieocenionym źródłem wsparcia, wymiany doświadczeń i uczenia się od siebie nawzajem.
7. Czego wymagasz od swoich superwizantów, a co oferujesz im w zamian?
Oczekuję, aby przynoszony przez terapeutów materiał kliniczny zawierał własną konceptualizację przypadku oraz pytania, na które chcieliby w trakcie superwizji uzyskać odpowiedź. Pomocne jest wstępne spojrzenie na pacjenta przez pryzmat podstawowych koncepcji ISTDP, np. dwóch trójkątów – trójkąta konfliktu i trójkąta osób. Taka własna próba rozumienia przypadku pozwala rozpocząć myślenie kliniczne jeszcze przed superwizją i sprawia, że wspólna praca może być bardziej pogłębiona i owocna. Podstawą pogłębionego spojrzenia są przynoszone fragmenty nagrań wideo sesji, które są filarem superwizji w nurcie ISTDP. Pozwalają one wspólnie przyjrzeć się temu, co rzeczywiście wydarzyło się w kontakcie terapeuty z pacjentem, i bardzo precyzyjnie to analizować. Na podstawie tej wspólnej, szczegółowej analizy oraz własnej wiedzy i doświadczenia pomagam superwizantowi rozpoznać, co w jego sposobie pracy warto zachować, a co wymaga modyfikacji. Proponuję również strategie interweniowania, które w danym momencie uważam za najbardziej adekwatne. Jedną z form pracy, którą szczególnie cenią superwizanci, jest odgrywanie scenek: terapeuta wciela się w rolę swojego pacjenta, a ja w rolę terapeuty. Dzięki temu może doświadczyć na sobie proponowanych przeze mnie interwencji – zobaczyć, jak mogą być odbierane przez pacjenta i w jaki sposób mogą być pomocne. Takie doświadczenie pozwala terapeucie nie tylko lepiej zrozumieć sens danej interwencji, ale również poczuć większą swobodę i odwagę w sięganiu po nią we własnej pracy. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy nowa forma interweniowania jest dla niego jeszcze nieznana lub budzi niepewność. Ważne jest dla mnie, żeby superwizja była miejscem, w którym można zarówno wymagająco przyglądać się własnej pracy, jak i bezpiecznie próbować czegoś nowego.
8. Z jakimi trudnościami u swoich superwizantów najczęściej się spotykasz?
Terapeuci, którzy zaczynają uczyć się ISTDP, często mają trudność z odejściem od dotychczasowego sposobu pracy, opartego przede wszystkim na podążaniu za pacjentem i okazywaniu mu zrozumienia. Wyzwaniem jest dla nich aktywne zapraszanie pacjenta do podejmowania w sesji działań prowadzących do zmiany oraz konfrontowanie mechanizmów obronnych, które tę zmianę utrudniają. Trudne bywa również tolerowanie dyskomfortu, który taki sposób interweniowania może wywoływać u pacjenta. Intensywność, o której mówi nazwa naszego podejścia, pozwala uzyskiwać pożądane zmiany w stosunkowo krótkim czasie, ale szczególnie na początku bywa trudna zarówno dla pacjenta, jak i dla terapeuty. Kolejnym wyzwaniem jest integrowanie złożonych koncepcji i narzędzi ISTDP w spójną konceptualizację przypadku i na jej podstawie dobieranie strategii interweniowania. Wszystkie te trudności bardzo dobrze rozumiem, bo sama ich doświadczałam i nadal czasem ich doświadczam. Traktuję je więc jako naturalną część procesu uczenia się i chętnie wspieram superwizantów w ich pokonywaniu.
III. MISJA
9. Z jakiego powodu angażujesz się w tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP? Na czym Ci zależy w pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia i certyfikacji w Towarzystwie?
Angażuję się w tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP, ponieważ zależy mi na budowaniu środowiska, w którym możemy wspólnie rozwijać i coraz lepiej rozumieć to podejście. Uczyliśmy się od różnych nauczycieli, wywodzących się z różnych tradycji ISTDP, i właśnie ta różnorodność jest dla mnie dużą wartością. Stymuluje żywy dialog, wymianę doświadczeń i pozwala coraz lepiej klaryfikować oraz rozwijać naszą praktykę kliniczną. W pracy nad standardami wyszkolenia i certyfikacji zależy mi przede wszystkim na tym, żeby łączyć troskę o jakość kształcenia z realnymi możliwościami zdobywania kompetencji i praktykowania ISTDP. Chciałabym, żeby standardy były wymagające, ale jednocześnie jasno określone i możliwe do osiągnięcia.
10. W jaki sposób wg Ciebie nasze Towarzystwo może najlepiej odpowiedzieć na obecne potrzeby i wyzwania w polskiej psychoterapii?
Myślę, że Towarzystwo może przede wszystkim szerzej rozpowszechniać w środowisku polskich psychoterapeutów wiedzę o ISTDP i o tym, że mamy model psychoterapii, którego skuteczność została potwierdzona w licznych badaniach klinicznych, w tym w randomizowanych badaniach kontrolowanych (RCT), publikowanych w renomowanych czasopismach na całym świecie. Rozpowszechnianie tej wiedzy może sprawić, że więcej terapeutów zainteresuje się tym opartym na dowodach naukowych podejściem, a ISTDP stanie się bardziej dostępne dla pacjentów poszukujących skutecznych form pomocy psychoterapeutycznej. Ważne jest dla mnie również, żebyśmy mogli prowadzić takie badania w Polsce – w ramach Towarzystwa już podjęliśmy pierwsze kroki w tym kierunku.
11. W jakim kierunku chciałabyś, aby rozwijało się nasze Towarzystwo w ciągu najbliższych 5 lat?
Chciałabym, byśmy nadal organizowali konferencje, warsztaty i seminaria dla szerokiego grona polskich psychoterapeutów, także z innych modalności, z udziałem polskich i zagranicznych prelegentów. Jednocześnie chciałabym, byśmy kontynuowali spotkania, wymianę doświadczeń i wspólne uczenie się w ramach Towarzystwa. Ważne byłoby dla mnie również rozwijanie współpracy i wymiany doświadczeń z międzynarodowym środowiskiem ISTDP. Jako członkini Zarządu Towarzystwa i Rady Superwizorów szczególnie chciałabym, żeby udało nam się wypracować dobre standardy szkolenia, certyfikacji psychoterapeutów i akredytacji szkoleń. Zależy mi na tym, aby sprzyjały one temu, byśmy mieli rzetelnie wykształconych i kompetentnych klinicystów, którzy potrafią oferować pacjentom skuteczną pomoc.
IV. ZA KULISAMI
12. Jak Ty sama dbasz o swoją higienę psychiczną i zapobiegasz wypaleniu?
Chyba najbardziej chroni mnie przed wypaleniem różnorodność. Część tygodnia pracuję jako psychoterapeutka, część jako superwizorka, część jako psychiatra, a co jakiś czas prowadzę też warsztaty i szkolenia z psychoterapii. Wszystkie te aktywności dają mi dużo satysfakcji, a ich różnorodność pozwala mi zachować energię i świeżość. Poza pracą bardzo lubię grać w tenisa i regularnie chodzę na jogę. Niezwykle regenerująco działa na mnie również kontakt ze sztuką – koncert, dobre przedstawienie w operze czy teatrze albo świetny film. W ostatnim roku szczególnie zachwyciły mnie „Prometeusz” w Operze Warszawskiej, „Cyganeria” z naszą wspaniałą i zjawiskową Aleksandrą Kurzak oraz film „Hamnet”. Kiedy nagle wchodzi się w kontakt z takim pięknem, znika całe zmęczenie i wraca energia.
13. Co najbardziej inspiruje Cię poza światem psychoterapii (książki, filmy, podróże, hobby)?
Bardzo inspirują mnie podróże – kontakt z nowymi miejscami, krajobrazami i kulturami. W te wakacje byłam w Karkonoszach i po raz kolejny zachwyciły mnie widoki ze szlaku przez Samotnię na Śnieżkę. Inspirują mnie też książki, podcasty, sztuka i wystawy, kino i teatr, a także różne formy pracy nad ciałem i uważnością, jak joga czy medytacja. Dużo dają mi również spotkania i rozmowy z przyjaciółmi – wymiana myśli, konfrontowanie różnych perspektyw i po prostu bycie razem. Lubię, kiedy coś nowego pozwala mi spojrzeć na świat albo na siebie z trochę innej strony.
14. Gdybyś nie została psychoterapeutką, to kim byś była?
Marzyłam kiedyś o karierze zawodowej tenisistki 😊. Cieszę się, że mogę realizować to marzenie grając w tenisa rekreacyjnie i bawić się rywalizacją w amatorskich turniejach.
15. Jaką przeczytaną książkę (niekoniecznie naukową) poleciłabyś każdemu terapeucie/terapeutce ISTDP?
Poleciłabym wszystkie książki o ISTDP 😊. Miałam przywilej być redaktorką merytoryczną Współtworzenia bezpieczeństwa… Jona Fredericksona, więc tę – oczywiście zupełnie bezstronnie 😉 – rekomenduję szczególnie. A gdybym miała wybrać z ogromnego bogactwa literatury pięknej tylko jedną książkę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, wskazałabym „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka. To genialne studium ludzkiej natury, które w mistrzowski sposób wnika w najgłębsze zakamarki naszych namiętności, emocji i mechanizmów psychologicznych.
Dziękujemy 😊
