Aneta Mazurkiewicz

Aneta Mazurkiewicz – jestem psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii oraz superwizorem ISTDP w PTP ISTDP. Ukończyłam Studium Psychoterapii oraz Studium Terapii Par i Rodzin przy Laboratorium Psychoedukacji. Jestem również certyfikowanym coachem (ICC) oraz certyfikowanym trenerem szkoleń umiejętności wychowawczych metodą Faber & Mazlish (ORE).

Core Training ISTDP certyfikowany przez IEDTA ukończyłam pod kierunkiem Josette Ten Have-de Labije oraz Jona Fredericksona, Allana Abbassa, Keesa Cornelissena, Patricii Couglin i Roberta Neborskiego. Kontynuowałam naukę na zaawansowanym szkoleniu ISTDP w Berlinie, pod kierunkiem Josette Ten Have-de Labije, pod której superwizją pracuję do dziś. Przez wiele lat byłam związana zawodowo z Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii, gdzie prowadziłam terapię młodzieży oraz rodzin.

Od 2013 r wspólnie z Agatą Piórko współtworzymy Ośrodek Psychoterapii Psychosfery w Warszawie: www.psychosfery.pl. W praktyce prywatnej prowadzę psychoterapię indywidualną w nurcie ISTDP oraz pracuję z parami i rodzinami. Prowadzę również superwizję psychoterapeutów w nurcie ISTDP.

 

I. ŚCIEŻKA ZAWODOWA

1. Co Cię popchnęło, by zawodowo zajmować się psychoterapią, w szczególności psychoterapią ISTDP?

Psychoterapia nie była moim pierwszym zawodem. Przez kilka lat pracowałam w reklamie i marketingu, ale z czasem coraz bardziej doskwierało mi poczucie braku głębszego sensu i realnej wartości mojej pracy. Czasami żartuję, że przechodząc z reklamy do psychoterapii, przeszłam na „jasną stronę mocy”. Zaczynałam od podejścia psychodynamicznego, ale gdy tylko pojawiło się w Polsce ISTDP, natychmiast urzekło mnie głębokością pracy i tym, jak szybko może zmniejszyć cierpienie pacjenta.

2. Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że chcesz zostać nie tylko psychoterapeutką, ale i superwizorką w ISTDP? Co to był za moment? Dlaczego zajmujesz się superwizją ISTDP?
Od zawsze lubiłam się uczyć, ale nie zawsze pasował mi sposób w jaki byłam uczona. Już w szkole podstawowej przeszkadzał mi przymus i niezdrowa hierarchiczność. W efekcie, podchodzę do uczenia z pasja i misją, aby było to doświadczenie partnerskie i wspierające. Przez lata prowadziłam różne formy szkoleń: od zajęć w szkole reklamy, przez warsztaty dla rodziców, po szkołę trenerów i coachów. Bycie superwizorem ISTDP jest naturalnym przedłużeniem tej drogi. To przestrzeń, w której mogę wspierać rozwój innych terapeutów w sposób zgodny z moimi wartościami.

3. W jaki sposób teraz się rozwijasz jako psychoterapeutka i superwizorka? W jakich szkoleniach brałaś udział w ostatnim czasie?
Oczywiście nieustannie poddaje swoją pracę superwizji i uczestniczę w szkoleniach oraz konferencjach. Ostatnio szczególnie poruszyła mnie praca dr Johna Rathausera, którą miałam okazję obserwować na konferencji Centrum ISTDP. Jednocześnie myślę, że rozwój terapeuty nie kończy się na szlifowaniu warsztatu. Praca terapeutyczna i superwizorska to w dużej mierze „praca sobą”, a więc jej ważnym elementem jest praca „nad sobą”, którą nieustannie kontynuuję.

4. Gdybyś mogła spotkać siebie z początku drogi zawodowej – terapeutycznej i superwizorskiej, jaką jedną radę byś sobie dała?
„Pamiętaj, że po wszystkich superwizjach, których wysłuchasz, na koniec to ty jesteś z pacjentem w gabinecie…”


II. RELACJA SUPERWIZYJNA


1. Jaka jest Twoja osobista definicja „dobrej superwizji”?

Ważne jest dla mnie, aby zachować równowagę pomiędzy krytycznymi informacjami na temat pracy a wsparciem emocjonalnym dla superwizanta. Jak pisze Nancy McWilliams „Konfronotowanie się z tym, czego nie wiedzieliśmy lub co do czego się myliliśmy, jest bolesne”. Poza tym dobra superwizja powinna moim zdaniem pomóc nie tylko w zrozumieniu jakie procesy zachodzą u pacjenta, ale również w zrozumieniu procesów własnych superwizanta – terapeuty.

2. Jak wygląda Twój styl pracy w superwizji? Na co najbardziej zwracasz uwagę w relacji superwizor – superwizant?
Szczególną wartością jest dla mnie, byśmy byli sojusznikami, mieli poczucie, że gramy w jednej drużynie, a celem jest zrozumienie i pomoc pacjentowi. Zależy mi, aby superwizant miał poczucie bezpieczeństwa, partnerstwa i przestrzeni do refleksji i dyskusji. Dla mnie superwizja to dzielenie się wiedzą i spojrzeniem innych, bardziej doświadczonych, ale przede wszystkim życzliwych i uczciwych oczu.

3. Czego wymagasz od swoich superwizantów, a co oferujesz im w zamian?
Podchodzę do superwizji i przedstawionego materiału z otwartością i zaciekawieniem i też otwartości i zaciekawienia oczekują od superwizanta. Ponieważ przed wspólnym oglądaniem filmu z sesji, przegotowuję się do superwizji – czytam przesłany transkrypt oraz kwestionariusz, oczekuję, że superiwzant też włoży swoją pracę; przygotuje materiały w sposób przemyślany, poświęci czas na refleksję z czym ma problem i czego potrzebuje. Pozwala to na partnerską współpracę. Na superwizji oglądamy film, analizujemy interwencje i ich skuteczność. Jeśli trzeba – konstruujemy nowe interwencje. Dużo miejsca poświęcam zrozumieniu głównego konfliktu pacjenta oraz struktury patologii jego superego.

4. Z jakimi trudnościami u swoich superwizantów najczęściej się spotykasz?
Najczęstszym problemem psychoterapeutów szukających pomocy na superwizji jest praca z przeniesieniem pacjenta. Przeniesienie jednak ma też miejsce w pracy superwizorskiej i aby ta praca była udana – nie można go ignorować. Uważam, że poddanie się superwizji jest niezwykle wymagającym doświadczeniem. Superwizant zajmuje bardzo wrażliwą pozycję; odsłania się ze swoimi błędami i prosi o pomoc. Dopóki jest w zbyt silnym przeniesieniu, bywa, że jest mu trudno z superwizji korzystać. Jednak doświadczenie własnego przeniesienia pomaga często superwizantowi w zrozumieniu pozycji pacjentów z którymi pracuje.


III. MISJA


1. Z jakiego powodu angażujesz się w tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP? Na czym Ci zależy w pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia i certyfikacji w Towarzystwie?

Praca terapeutyczna jest pracą bardzo samotną i dlatego potrzebujemy siebie nawzajem; potrzebujemy wspólnoty, środowiska, w którym możemy się wspierać, uczyć od siebie i inspirować. Jesteśmy sobie potrzebni z naszymi różnicami i bardzo mi zależy byśmy potrafili się „pięknie różnić”.

2. W jaki sposób wg Ciebie nasze Towarzystwo może najlepiej odpowiedzieć na obecne potrzeby i wyzwania w polskiej psychoterapii?
Warto abyśmy pracowali nad uwiarygodnianiem ISTDP jako skutecznej metody psychoterapii. Myślę też, że ze względu na pracę nad ustawą o zawodzie, stoimy jako środowisko przed pytaniem czy ISTDP ma być tylko zaawansowanym szkoleniem dla psychoterapeutów, czy też powinno być oddzielną szkołą psychoterapeutyczną.

3. W jakim kierunku chciałabyś, aby rozwijało się nasze Towarzystwo w ciągu najbliższych 5 lat?
Zależy mi na dalszej integracji środowiska psychoterapeutów ISTDP oraz popularyzacji ISTDP na rynku psychoterapii.
Mam też nadzieję, że uda się nam wypracować wszystkie struktury potrzebne do tego, byśmy funkcjonowali samodzielnie i autonomicznie; szkolili i certyfikowali uwzględniając specyfikę ISTDP.


IV. ZA KULISAMI

4. Jak Ty sama dbasz o swoją higienę psychiczną i zapobiegasz wypaleniu?
Od lat źródłem równowagi są dla mnie relacje z bliskimi mi osobami, muzyka oraz kontakt z naturą. Od 35 lat śpiewam w zespole folkowym Werchowyna, którego jestem również managerem. Śpiew, organizowanie koncertów i moi przyjaciele z Zespołu zawsze mnie ubogacają oraz zapewniają mi doskonałą odskocznię od pracy zawodowej. Jeszcze w czasie studiów ukończyłam kurs Przewodników Beskidzkich. Beskid Niski jest dla mnie miejscem szczególnym, w którym przebywanie najbardziej „ładuje mi baterie”. Uwielbiam widoki beskidzkich cerkwi, dzikie wzgórza i ginącą kulturę Łemków. Choć od lat już nie prowadzę żadnych grup, to wciąż ściągam ze sobą w Beskid Niski rodzinę i przyjaciół.

5. Co najbardziej inspiruje Cię poza światem psychoterapii (książki, filmy, podróże, hobby)?
Tak, jak pisałam wyżej: spotkania z ludźmi, śpiew i natura.

6. Gdybyś nie została psychoterapeutką, to kim byś była?
Już byłam kimś innym niż psychoterapeutą i myślę, że jestem w odpowiednim miejscu 😊

7. Jaką przeczytaną książkę (niekoniecznie naukową) poleciłabyś każdemu terapeucie/terapeutce ISTDP?
Jeśli ktoś jeszcze nie czytał to polecam „Nie chcę o tym mówić” Terrenca Real`a

Dziękujemy! 😊