Alicja Zborowska-Gordowy
– jestem psycholożką, certyfikowaną psychoterapeutką i superwizorką założycielską PTP ISTDP. Od ponad 30 lat pracuję w zawodzie psychologa i psychoterapeuty. Ukończyłam psychologię na Uniwersytecie Gdańskim. Po studiach rozpoczęłam staż w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie. Ukończyłam Podyplomowe Studium Psychoterapii w integracyjnym podejściu psychodynamicznym przy Laboratorium Psychoedukacji, rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Sekcję naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, kwalifikujące do uprawiania zawodu psychoterapeuty.
Od 2008 r pracuję w nurcie ISTDP. Ukończyłam pierwsze w Polsce 5-letnie całościowe szkolenie z zakresu ISTDP oraz 3-letnie Szkolenie dla Nauczycieli Psychoterapii ISTDP, akredytowane przez IEDTA-International Dynamic Therapy Association (https://iedta.net/), rekomendowane przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne oraz 2,5 letni – Advanced Core Training w Berlinie pod kierunkiem Josette ten Have – de Labije. Dzięki uprzejmości i opiece merytorycznej Josette ten Have de Labije od której bardzo dużo się nauczyłam miałam możliwość opublikowania swojej pracy w: “Ad Hoc Bulletin Of Short-Term Dynamic Psychotherapy. Practice and Theory”; Holandia; /wrzesień 2015, vol.19, n1/.
Od 18 lat, jako terapeutka ISTDP poddaję swoją pracę superwizji oraz uczestniczę w seminariach u cenionych przedstawicieli tego nurtu takich jak: Jon Frederickson, Allan Abbas, Patricia Couglin Della Selva, Robert J. Neborsky, Kees Cornelissen i wielu innych. Jestem certyfikowaną psychoterapeutką, nauczycielką psychoterapii i superwizorką psychoterapii ISTDP. Moje certyfikaty to: Certyfikat Psychoterapeuty Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii EAP, European Certificate of Psychotherapy (2013r), Certyfikat Psychoterapeuty Polskiej Federacji Psychoterapii (2026r), Certyfikat Psychoterapeuty ISTDP(2013r), Certyfikat Nauczyciela Psychoterapii ISTDP(2016r), Certyfikat Superwizora Założycielskiego PTP ISTDP(2026r).
Od 1997 roku pracuję w założonym przeze mnie Ośrodku Edukacji Psychologicznej i Psychoterapii „Droga” w Malborku i w Sopocie. Współpracuję z Ośrodkami psychoterapii i psychoterapeutami w Polsce i na świecie, wspierając indywidualny rozwój osób i zespołów. Chcąc przekazać bezcenną, według mnie, wiedzę z zakresu Terapii ISTDP jak najszerszemu gronu przyszłych specjalistów wykładałam ISTDP na Uniwersytecie Gdańskim. Aktualnie prowadzę psychoterapię indywidualną ISTDP oraz psychoterapię psychodynamiczną w moim gabinecie w Sopocie i w Malborku. Pracuję również online z klientami spoza Polski. Szkolę, wykładam i superwizuję osoby zajmujące się pomocą psychologiczną i rozwojem osobistym.
W październiku rusza moja nowa grupa superwizyjna w Sopocie dla absolwentów Core Trainingu oraz osób będących w trakcie szkolenia, do której serdecznie zapraszam. Prowadzę szkolenia z zakresu ISTDP: Wprowadzenie do Terapii ISTDP, PreCore Training ISTDP, Core Training ISTDP. Prowadzę także superwizję indywidualną i grupową dla absolwentów Core Trainingu ISTDP oraz psychoterapeutów, będących w trakcie szkolenia ISTDP. Więcej informacji na mojej stronie: www.psychoterapia-pomorskie.pl
I ŚCIEŻKA ZAWODOWA
1. Co Cię popchnęło, by zawodowo zajmować się psychoterapią, w szczególności psychoterapią ISTDP?
Moje zainteresowania psychoterapią zaczęły się na studiach na Uniwersytecie Gdańskim. Spotkałam tam dr Elżbietę Suchar, pod kierunkiem której uczestniczyłam w badaniach z zakresu Terapii Systemowej. Badaliśmy wtedy komunikację w diadzie małżeńskiej, a w szczególności: „Jak jawny lub ukryty konflikt w diadzie małżeńskiej wpływa na zaburzenia psychosomatyczne u dzieci”. Przebadałam wtedy 30 rodzin i to był mój początek zainteresowania psychoterapią. Zaczęłam wtedy pracować z rodzinami prowadząc Systemową Terapię Rodzinną.
Zaczynając od początku, pierwsze kroki jako psycholog i psychoterapeutka stawiałam w Poradni Zdrowia Psychicznego w Gdyni. Potem 15 lat pracowałam z dziećmi, młodzieżą, rodzicami i nauczycielami. Najwięcej wtedy nauczyłam się od dzieci. Pracowałam również w szpitalu i w opiece społecznej. Od 2008 roku pracuję w nurcie ISTDP. Moją pierwszą inspiracją, żeby zgłębić ten nurt pracy psychoterapeutycznej było spotkanie i rozmowa z Dr Roberten Neborskim na Uniwersytecie Warszawskim. Robert Neborsky rozmawiał wtedy ze mną tuż przed wykładem, zorganizowanym przez Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie. Mówił o ISTDP z ogromną pasją. To właściwie przypadkowe spotkanie z nim i z jego fascynacją zadecydowało o moim dalszym kształceniu się w ISTDP. I tak to się zaczęło, minęło już 18 lat od tego spotkania, a ja nadal uczę się, pogłębiam swoje rozumienie ISTDP dzięki pracy z moimi klientami i własną superwizję. Ucząc innych psychoterapeutów, uczę się równocześnie jak to najlepiej przekazać, żeby zadziałało w praktyce. To co najbardziej wciąga mnie w tej pracy, to nieustający rozwój po obu stronach. Czyli obie osoby rosną: terapeuta i pacjent oraz superwizant i superwizor, to jest fascynujące!
2. Pamiętasz moment, w którym poczułaś, ze chcesz zostać nie tylko psychoterapeutką, ale i superwizorką w ISTDP? Co to był za moment?
Decyzja o tym, że chcę uczyć i prowadzić superwizję dla innych psychoterapeutów powstała we mnie pierwszy raz podczas trzyletniego szkolenia dla nauczycieli ISTDP pod kierunkiem Josette ten Have de Labije. Przygotowywaliśmy wtedy prezentacje, wykłady, ćwiczenia praktyczne w oparciu o książkę Josette ten Have de Labije:” Mastering Intensive Short-Term Dynamic Psychotherapy. Roadmap to the Unconscious”. Nie było jej jeszcze wtedy w języku polskim, a więc tłumaczyliśmy teksty i uczyliśmy się je rozumieć pod jej kierunkiem. Josette była jedną z pierwszych uczennic twórcy ISTDP Habbiba Davanloo i szczodrze dzieliła się z nami, ucząc nas równocześnie jak uczyć. Była bardzo wymagającą nauczycielką, jednocześnie potrafiła nas zaciekawić, zarazić pasją wspólnej, uważnej wędrówki z pacjentem w drodze do jego nieświadomości.
Kolejną ogromnie ważną osobą , która zafascynowała mnie jako nauczyciel i superwizor, od której uczę się do dziś, jest Jon Frederickson. To spotkanie na mojej drodze rozwoju jako superwizorki było decydujące. Sposób w jaki pracuje, wykłada i prowadzi superwizje dla nas już od wielu to wielka nauka i inspiracja. Podziwiam jego talent jako psychoterapeuty, superwizora i dydaktyka psychoterapii ISTDP. Uczę się od niego jak superwizować, za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Jako superwizorka staram się twórczo łączyć wiedzę i doświadczenie zdobyte zarówno u Josette ten have de Labije z tym, które cały czas pogłębiam pod kierunkiem Jona Fredericksona.
3. W jaki sposób teraz się rozwijasz jako psychoterapeutka i superwizorka? W jakich szkoleniach brałaś udział w ostatnim czasie?
Uczestniczę w seminariach i w superwizjach innych superwizorów. W ciągu ostatnich lat szkoliłam się na rocznym seminarium u Allana Abbasa, potem również rocznym seminarium u Jona Fredericksona i Joela Towna. Cały ten czas superwizuję swoją pracę u Jona Frdericksona. Śledzę bieżące badania naukowe z zakresu ISTDP oraz staram się czytać najnowsze książki. Również z dużą ciekawością i satysfakcją uczestniczę w cyklicznie organizowanych Międzynarodowych Konferencjach Szkoleniowych organizowanych przez IEDTA, którego jestem członkiem. Konferencje te są niezwykle uczące, ponieważ większość wystąpień na tych konferencjach polega na prezentacji video sesji z naukowych komentarzem. Do tej pory uczestniczyłam w Konferencji w Berlinie 2015 r, Amsterdamie 2016r, Wenecji 2022r oraz 11 Konferencji IEDTA w San Diego 2024 r, a w październiku 2026, już wkrótce, spotykamy się na Konferencji IEDTA w Dubrowniku, gdzie głównym tematem będzie Osoba Terapeuty.
Aktualnie zajmuję się badaniem obron pasywnych w kontekście traumy transgeneracyjnej. Ponieważ psychoterapia ISTDP w swojej strukturze posiada świetnie zoperacjonalizowany język, czyli operuje dobrze zdefiniowanymi pojęciami, nadającymi się do bezpośredniego badania zainspirowało mnie to do stworzenia “Kwestionariusza Obron Pasywnych”, który aktualnie jest w procesie standaryzacji.
4. Gdybyś mogła spotkać siebie z początku drogi zawodowej-terapeutycznej i superwizorskiej, jaką jedną radę byś sobie dała?
Kiedy zaczynałam uczyć się psychoterapii, w tym psychoterapii ISTDP, moim celem było jak najwięcej się dowiedzieć i oczywiście własny rozwój. Dlatego moje kształcenie trwało długo. Być może teraz bardziej sfokusowałabym się na konkretnych etapach kształcenia i doprecyzowałabym swoje cele. Taka byłaby moja rada dla siebie samej.
II RELACJA SUPERWIZYJNA
5. Jaka jest Twoja osobista definicja „dobrej superwizji”?
Według mnie dobra superwizja oparta jest na dobrej relacji opartej na zaufaniu. Po to, żeby psychoterapeuta mógł pokazać swoje błędy i wątpliwości oraz przeanalizować to, co przeżywa w relacji z pacjentem, bez obaw. Żeby naprawdę mogło coś wartościowego i ważnego wydarzyć się w superwizji musi być ona oparta na poczuciu bezpieczeństwa. To według mnie jest podstawowy warunek, żeby otwarcie analizować procesy przeniesienia i przeciwprzeniesienia, które pojawiają się na wspólnej ekscytującej drodze do nieświadomości pacjenta i terapeuty. Głównym celem superwizji według mnie jest zobaczyć to, co jest niewidzialne lub jeszcze nieuświadomione, kiedy jesteśmy w polu relacji z pacjentem. Ponieważ umysł każdego z nas jest subiektywny, udajemy się na superwizję żeby odkryć to co nieświadome. Lubię momenty wglądu i tzw. ”aha” w superwizji, kiedy terapeuta uświadamia sobie do jakiej relacji zaprasza go pacjent i dlaczego “utknął” akurat w tym momencie oraz jak to przekroczyć.
6. Jak wygląda Twój styl pracy w superwizji? Na co najbardziej zwracasz uwagę w relacji superwizor-superwizant?
Pracuję w oparciu o dostarczony przez superwizanta zapis video sesji. Słucham, jakie są główne trudności terapeuty w pracy z pacjentem i wspólnie analizujemy te wątki sesji, które ilustrują problem sformułowany na początku. Wcześniej terapeuta wybiera fragmenty sesji, w których utknął i które chce przeanalizować. Nauczyliśmy się dobrego pytania od Jona Fredericksona, które również zadaję swoim superwizantom. Pytanie to na końcu superwizji brzmi: ”Jak to teraz zmienia Twoje myślenie o pacjencie?”.
7. Czego wymagasz od swoich superwizantów, a co oferujesz im w zamian?
Uczenie innych psychoterapeutów i superwizja to ważny i ogromnie satysfakcjonujący dla mnie proces w którym również ja się uczę. Od osoby superwizującej się u mnie oczekuję przygotowania materiału wraz z konkretnymi momentami sesji, które wydają jej się niejasne. Cenię otwartość i zdolność do osobistego zaangażowania się terapeuty w ten proces. Dlatego niezwykle ważne jest oczywiście, żeby terapeuta przeszedł własną terapię i miał wgląd w siebie oraz był otwarty na samopoznanie, oprócz tego że zgłębia teorię.
8. Z jakimi trudnościami u swoich superwizantów najczęściej się spotykasz?
To co przeszkadza w zasymilowaniu superwizji to lęk przed oceną i perfekcjonizm. A przecież dzięki błędom, które popełniamy odkrywamy nieświadome. Wszyscy je popełniamy. I chociaż korzystam z mojej ponad 30 letniej praktyki psychoterapeutycznej lubię przyjmować pozycję “osoby która nie wie”, po to żeby wspólnie w relacji z psychoterapeutą odkrywać to co najistotniejsze.
III MISJA
9. Z jakiego powodu angażujesz się w Tworzenie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP? Na czym Ci zależy w pracy na rzecz tworzenia standardów wyszkolenia i certyfikacji w Towarzystwie?
Ponieważ terapia ISTDP zafascynowała mnie bardzo wcześnie, stałam się z innymi koleżankami i kolegami inicjatorką i współzałożycielką Sekcji ISTDP przy Polskim Stowarzyszeniu Integracji Psychoterapii, a potem założycielką i członkinią Polskiego Towarzystwa Psychoterapii ISTDP, w którym aktualnie uczestniczę w pracach Rady Superwizorów. Pracujemy od ponad roku nad standardami wyszkolenia i certyfikacji psychoterapeutów. Najbardziej zależy mi na tym, żeby nasze standardy były adekwatne do tego, jaką niezbędną drogę powinien przejść psychoterapeuta, aby opanować ten nurt pracy. Ważna jest dla mnie jakość nauczania i oczywiście poziom umiejętności psychoterapeuty, po zakończonym szkoleniu.
Terapia ISTDP jest najlepiej ustrukturowaną i udokumentowaną naukowo terapią, z jaką się zetknęłam w swoich wieloletnich poszukiwaniach i to jest dla mnie najważniejszy powód dla którego angażuję się w prace PTP ISTDP. W analizie procesu terapeutycznego w każdym momencie terapeuta, odwołując się do wyrazistej struktury terapii, wie w jakim jest momencie z pacjentem. Ogromnym atutem ISTDP jest też to, że świetnie odpowiada na problemy psychosomatyczne pacjentów. Bardzo precyzyjny jest sposób w jaki uczymy się tej pracy, poprzez analizę video sesji i w oparciu o konkretne narzędzia, których dostarczyli nam twórcy tego nurtu H.Davanloo i D. Mallan.
Te i inne wyżej opisane atuty, tego wciąż rozwijającego się w Polsce, młodego jeszcze nurtu psychoterapii powodują, że terapia ISTDP zasługuje na to, żeby zająć ważne i doceniane miejsce w Polsce, jako skuteczna, udokumentowana naukowo metoda pracy z pacjentem, a szczególnie z zaburzeniami lękowymi, depresją i chorobami psychosomatycznymi. A więc powód dla którego angażuję się w prace naszego Towarzystwa PTP ISTDP jest taki, że ISTDP jest skuteczną metodą pracy i nie można tego zignorować.
10. W jaki sposób wg Ciebie nasze Towarzystwo może najlepiej odpowiedzieć na obecne potrzeby i wyzwania polskiej psychoterapii?
Uważam, że w Towarzystwie powinniśmy skupić się na popularyzowaniu ISTDP. Oparta na wiedzy psychodynamicznej, biologii i neuronauce, świetnie odpowiada na aktualne wyzwania polskiej psychoterapii. ISTDP ze swoją strukturą terapii, fundamentami psychodynamicznymi, bardzo licznymi badaniami naukowymi i zastosowaniem do najczęściej obecnie diagnozowanych problemów psychosomatycznych pacjentów, odpowiada przede wszystkim na potrzeby pacjentów. Mamy coraz więcej pacjentów z problemami psychosomatycznymi. W terapii ISTDP uczymy pacjentów jak regulować lęk, jak wygrać z patologicznym superego, jak zmobilizować zdrową stronę pacjenta, aby zaczął działać na swoją rzecz i zdrowiał.
11. W jakim kierunku chciałabyś, aby rozwijało się nasze Towarzystwo w ciągu najbliższych 5 lat?
Marzy mi się, żebyśmy mogli zainteresować tą metodą lekarzy, czyli ludzi, którzy pracują na pierwszej linii z pacjentami. Uważam, że terapia ISTDP ma wiele do zaoferowania pacjentom zgłaszającym się z dolegliwościami psychosomatycznymi do lekarzy pierwszego kontaktu. Potrzebne są zatem konferencje i szkolenia, które będą popularyzowały ISTDP w środowisku medycznym. Jest to wyjście naprzeciw prawdziwym problemom pacjentów. Jest to również ważna część profilaktyki zdrowotnej, której wciąż jest za mało w naszym kraju.
IV. ZA KULISAMI
12. Jak Ty sama dbasz o swoja higienę psychiczną i zapobiegasz wypaleniu?
Wychowałam się w rodzinie z tradycjami sportowymi. Razem z bratem jeździliśmy na obozy sportowe. Grałam wtedy w siatkówkę, koszykówkę, a nawet w piłkę ręczną. To co we mnie zostało z tamtych czasów to zamiłowanie do ruchu. Dzisiaj pomaga mi się resetować pływanie i rower. Zazwyczaj po pracy robię długi spacer. Mam też swój rytuał poranny, jest to zestaw ćwiczeń które dobieram sobie sama. Dodatkowo lubię spacery nad morzem, które mam 35 minut od domu. Doceniam też ciszę, cisza bardzo regeneruje umysł.
13. Co najbardziej inspiruje Cie poza światem psychoterapii?
To co mnie inspiruje poza psychoterapią to natura. Lubię podróżować. Właśnie wróciłam z Antypaxos, to wyspa w Grecji bez ani jednego sklepu z piękna naturą i przejrzystą wodą. Bardzo tam odpoczywam. Lubię też dobrą książkę i teatr. Rokrocznie jeździmy do Zakopanego do Teatru Witkacego. Bardzo doceniam tych aktorów i głównego reżysera, założyciela Teatru Andrzeja Dziuka.
14. Gdybyś nie została psychoterapeutką, to kim byś była?
Gdybym nie była psychoterapeutką myślę, że mogłabym pracować na uczelni jako psycholog, bo lubię poznawać nowe i uczyć. W liceum byłam w klasie biologiczno-chemicznej. Interesowała mnie neurologia, fascynował mnie mózg. Rozważałam też kiedyś studia na filologii angielskiej lub polskiej, miałam zainteresowania humanistyczne.
15. Jaką przeczytaną książkę ( niekoniecznie naukową) poleciłabyś każdemu terapeucie/terapeutce ISTDP?
Ostatnio przypadkiem wpadło mi w ręce tłumaczenie książki, która zrobiła na mnie wrażenie i którą myślę, że mogłabym polecić. Jest to właściwie opowieść: “O człowieku, który sadził dęby”, francuskiego pisarza Jeana Giono z 1953 roku. Poruszająca, metaforyczna opowieść o historii człowieka, który postanowił posadzić las na kompletnie jałowej ziemi bez wody i życia, sadząc codziennie sto żołędzi. Resztę doczytajcie sami.
Dziękujemy 🙂
